Jedna z dyskutantek stwierdziła tam, że im większa wpłata własna (czynsz inicjalny) tym mniejszy koszt całkowity. A im mniejszy koszt całkowity, tym lepiej dla leasingobiorcy/klienta. Dlatego najkorzystniej jest wpłacać duże kwoty, np. 40% wartości przedmiotu leasingu.
Otóż niekoniecznie. Analizując koszty nie wystarczy patrzeć na koszt całkowity. Wiadomo, że im większa wpłata tym koszt całkowity mniejszy - czyli teoretycznie mniej zapłacimy za samochód, maszynę, itd. Warto jednak jeszcze sprawdzić ile nas kosztuje "pożyczony" kapitał.
Wpłacając czynsz inicjalny na poziomie 10%, "pożyczamy" od firmy leasingowej 90% wartości przedmiotu leasingu. Natomiast wpłacając 40%, pożyczamy jedynie 60% wartości.
Dopiero wtedy warto sprawdzić ile nas kosztuje ta "pożyczka"
Pozwolę sobie wkleić to co napisałem w tamtej dyskusji:
Np. na stronie impuls leasing jest kalkulator, więc każdy będzie mógł sprawdzić, że nie biorę liczb z powietrza.
Niestety nie ma tam opcji 10 i 40%, dlatego pozostanę jedynie przy 15 - 30% (dla 10-40% różnica będzie po prostu jeszcze większa).
Dla samochodu o wartości 100.000 PLN:
a) 15%/36 koszt całkowity wynosi 116,67%
b) 30%/36 - 114,17%
Od firmy leasingowej "pożyczamy":
a) 85.000 PLN
b) 70.000 PLN
Spłacamy natomiast (nie licząc udziału własnego):
a) 101.670
b) 84.170 PLN
Czyli wychodzi, że spłacamy więcej o:
a) 16.670 PLN
b) 14.170 PLN
Co stanowi:
a) 19,61% pożyczonej kwoty
b) 20,25% pożyczonej kwoty
Nie jest to może wiele, ale przy porównaniu 10 - 40% różnica byłaby proporcjonalnie większa. Dodając do tego koszt utraty korzyści związany z wybecalowaniem większej gotówki na wpłatę wstępną różnica robi się już niebagatelna.
Wyjdzie więc na to, że lepiej skorzystać z opcji 10 czy 15%, a nadmiar gotówki wpłacić choćby na konto oszczędnościowe i nawet z niego dopłacać do każdej raty.
Wysokie wpłaty w leasingu są pozbawione sensu ekonomicznego. Wyjątkiem jest sytuacja kiedy ktoś potrzebuje jednorazowego wysokiego kosztu, żeby zmniejszyć podstawę do opodatkowania.
